myslalem ze dzisiaj bedzie inaczej, ze zapomne o tym wszystkim. nie moge. caly czas siedza mi w glowie te same mysli. po co draze to wszystko, po co na sile staram sie to pchac. jaki to ma sens. dlaczego nie potrafie podejsc do calej sprawy z dystansem. ktos powiedzial mi ze to dlatego ze jestem za bardzo wrazliwy na to wszystko. czy to oznacza ze taki jest moj los? takie problemy. nie wiem co mam zrobic.
kazda muzyka mnie dzis doluje. nie mam ochoty sluchac nic ostrzejszego i bardziej rytmicznego bo przypomina mi sie impreza. nie chce sluchac smutow, bo sa idealne do poglebiania i tak juz ogromnego dola (sorry, sam nie lubie jak ktos mowi ze ma dola, doluje mnie to, ale ja go mam no i tak wyszlo :/ )
ciekawe czy przez jakis okres mojego zycia bede tak w pelni szczesliwy, na kazdej mozliwej plaszczyznie. jak do tej pory swietnie sie staram zeby tak nie bylo. dobrze ze dzisiaj wracam do krakowa. moje notki staja sie takie same i monotonne. wiem o tym. fajnie ze jest prozak, bede mial gdzie wyjsc i zapomniec o wszystkim, chyba ze i tam nie bede w stanie tego zrobic. to bedzie maly problem. moze chociaz sprawy w tym tygodniu sie rozwiaza. bedzie mi latwiej jakkolwiek sie stanie. nie bede zyl w tym paskudnym stanie zawieszenia i nieciekawych, nikomu niepotrzebnych mysli.
11.15 – nie zrobilem jeszcze nic. najchetniej polozylbym sie jeszcze i potrapil swoj prosty, nieskomplikowany i glupiutki umysl. dalej nie wiem co robic. snia mi sie niepotrzebne rzeczy. ide sobie.

glupek