raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

wow! bardzo udany podkład pod noc amatorów 2004. dzięki djowi za to, że nie zabrakło wczoraj Soul Central – Strings of Life, w momencie gdy już miałem zejść z parkietu i stanąć gdzieś w martwym punkcie :). niesamowicie kocham ten kawałek, co ja na to poradzę :))). natomiast dzisiaj już wieje zewsząd klimatem ameryki południowej i moje gangsta bling bling na szyji robi się bardzo, ale to bardzo ciężkie. nie udało mi się skołować pistoletu więc będzie gangsta peacemaker. ewentualnie podziurawię koszulę kulami i będzie after-gangsta. szczęśliwego nowego roku! naprawdę BARDZO szalonej zabawy!

pre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozakpre-at-prozak

chciałbym zmienić nazwisko na colette.
raff colette [czyt. raf kolet].
boogie jest dosyć ciekawe i ma śliczny czarny błyszczący płyto-sufit w klimacie ‚czy ja jestem w niu jorku?’.
jeansy bliźniaków robią wrażenie, zaczynam zbierać 190 euro od dziś.
jeszcze jedna pizdo-szmata która zatrąbi na mnie na ulicy kiedy prowadzę samochód zginie rozstrzelana i podziurawiona moimi pistoletami na kapiszony.
dochodzę do wniosku że nigdy w życiu nie uzbieram 190 euro, więc zbieram 190 złotych na spodnie na przykład u pani zary-zary.

boogieboogieboogieboogie

żeby opowiedzieć dzisiejszy wieczór miło spędzony w coffe republic musiałbym pisać szyframi bądź po francusku (nie będę wyjaśniał, poprostu). wszyscy wiedzą ze i z tym i z tym leżę. tak więc będę się mocno ograniczał albo zmienię temat, dyskretnie. opowiem o tym jaki kraków jest ospały i pusty w okresie między świętami a nowym rokiem żeby was przynudzić podobnie jak robił to taksówkarz, poczujecie się tak jak czułem się ja. więc taksówkarze przynudzają że nie ma klientów a mandat za światła trzeba płacić bo wpadnie komornik i weźmie za to 6 zł. po roku zwłoki (dramat i ziewanie jednocześnie) ja osobiście uwielbiam rozmownych taksówkarzy. tak tak, to lubimy i to jest teraz modne, słuchanie taksówkarzy. a w istambule jest cieplej niż w krakowie, ale to tak tylko napisałem żeby poskromić ten wszechobecny ziąb. nie na temat i bez sensu.
pytanie… dlaczego scena na megawieśniackie sylwestrowe baunsy na płycie krakowskiego rynku 2004 jest wielkości płyty rynku? hello, a ludzie? te 200 tysięcy czy mniej czy więcej rzucających butelkami szampanów i strzelających petardami po oczach i depczących innych na śmierć gdzie się podzieją? mimo tego. alicia keys wprawia mnie w nastrój „co ja osiągnąłem w moim życiu” co odkryłem w coffe i nie pochwalam za to dj’a ale musicology lubię dużo bardziej. funky funky. sylwester mnie męczy. te przygotowania i wymyślanie jak wygląda latino gangsta. ja nie chcę traktować moich włosów taką ilością żelu. dlaczego tematem sylwestra nie może być violetta villas albo coś równie szałowego! od razu wiedziałbym w co się ubrać i do jakiego sklepu pędzić. a tak… latino party to zbyt duży wachlarz możliwości, ja nigdy się nie zdecyduję. czwartek prawdopodobnie spędzę na pre party w prozaku a sobotę na after party również tam :D weekend ma być huczny. jak na 2005 rok przystało. tyle, idę wcinać plastry sera z serem.

żeby wyjaśnić i pokazać jak piesi w moim rodzinnym mieście przechodzą przez drogę potrzebny byłby conajmniej szkicyk, nie mam na to czasu. nerwica za kółkiem niestety jest w stadium chyba najwyższym od pięciu lat. nienawidzę pieszych i jeśli nie są na pasach to rozjadę i rozpierdolę! żeby nie było, że nie uprzedzałem – uprzedzam i obiecuję. jutro raniutko wracam do krakowa, niestety mój mózg nie potrafi akceptować postępowania niby kompetentnych pracowników banku, telepunktu czy sklepu w moim rodzinnym mieście dłużej niż przez dwa dni. wiedzieliście że kiedy podłączycie neostradę (pani w telepunkcie uważała że lepszym wyrażeniem będzie ‚skrosujecie linię’ (kurwa), żebym ewentualnie nie zrozumiał) standardowa linia telefoniczna się zawiesza? ale pani pizdoszmata z telepunktu śmierdząca potem stwierdziła że to normalne i tak się zdarza bardzo często. no, halo. normalne, rzeczywiście. to wszystko chyba po to żeby nie można było zadzwonić na tą zdupczoną helpline i poprosić o pomoc w razie problemów z instalacją. bosko wprost. i żeby mnie już całkowicie wkurwić pan w helpline (gdy dzwoniłem rankiem dowiedzieć się kiedy szanownie internet zacznie działać) nie był w stanie mi powiedzieć kiedy wszystko ruszy i wogóle miał małe pretensje po co dzwonię skoro w umowie pisze do 10 dni a jest dopiero tydzień od czasu zakupienia zestawu instalacyjnego. no jasne debilu, ja kupuję zestaw instalacyjny bo chcę internet dopiero za 10 dni, wogóle kurwa za 3 miesiące. no i tymi wszystkimi sposobami dzisiaj było cienko z tolerancją względem pracowników czegokolwiek. internet o 8 wieczorem zaczął działać, telefon dalej milczy. z plus gsm nie da się zadzwonić na helpline żeby zgłosić zdupczenie linii tp. jutro kogoś czeka wędrówka do telepunktu. dzięki bogu wszechmogącemu nie mnie. ale dosyć marudzenia. co u was słychać? jak święta i po nich? ja już nie mogę patrzeć na wszelkiego rodzaju ciasta, serniki, makowce i w cholere innych których nie toleruję. dosyć! rodzina odwiedzona, przynajmniej częściami, teraz czas na przygotowania do nocy amatorów 2004. latino party strój jest bardzo ciężki do przygotowania. muszę mieć zajebistą klatę do piątku żeby wystawała mi spod zajebistej latino koszuli, da się zrobić. trzeba też iść ze 20 razy na solarium bo do tajlandii już nie zdążę się opalić i dostać raka skóry. jeśli macie pomysły jak wyglądać powinienem jako latino lover proszę pisać. wygrywająca kreacja zostanie wykonana/zakupiona i obfotografowana a następnie umieszczona na tym blogu i w styczniowym wydaniu francuskiego i włoskiego vogue’a.
a na koniec taka mała anegdotka dotycząca naszej tegorocznej choinki. tak naprawdę jest ona naszą zeszłoroczną choinką która została zapakowana w ogromny wór na początku 2004 roku razem z bombkami, światełkami, wszelkimi ozdobami i uwaga! słodkimi laskami do jedzenia które napewno są już teraz tylko słodkimi laskami! jedyny upgrade jaki jej sie dostał to włosie anielskie w kolorze złotym – sztuk dwie, oraz ręcznie robione, jedyne w swoim rodzaju, domowe i tradycyjne ozdoby staropolskie ze słomy z hipermarketu – sztuk również tylko dwie, bo były cholernie drogie. choinka 2004/2005 ma szansę zostać choinką 2005/2006 ponieważ pomysł ponadczasowej ozdoby świątecznej wszystkim domownikom niezmiernie się podobał, nikt nie musiał być tym pechowcem od strojenia i ubierania drzewka. to tyle świątecznej atmosfery dla was.

koles w tramwaju patrzy sie na cycki jakiejs laski ktora patrzy na starego dziadka ktoremu niesamowicie jedzie z paszczy resztkami grzanca galicyjskiego ktorego wypil z 10 litrow wpieprzajac przy okazji oscypki z grilla i tenze dziadek zaglada mi do torby z zakupami swiatecznymi. IDĄ ŚWIĘTA!!! stosunek kupionych prezentow dla kogos i z mysla o bliznich do prezentow kupionych dla siebie i z mysla wielce nieszlachetnie egoistyczna jest mocno przechylony na ta bezwzglednie zla strone. w kazdym razie ja juz i tych i tych mam pod dostatkiem. s t o p . musze jeszcze zaplacic kochany i fantastyczny swiateczny mandat za jechanie bez swiatelek (choinkowych) i wydatki skoncza sie calkowicie praktycznie. no, bo sylwester to juz inna bajka, taka bajka z zacieciem latino. w ramach przedswiatecznego pierdolca uczelnia jest dla mnie absolutnie na 2gim planie, co dla wielu moze okazac sie czyms calkiem nowym i niespodziewanym zwrotem zdarzen. calkowicie nieistotny jest dla mnie sajgon ktory zacznie sie z poczatkiem stycznia. genialna sprawa. jutro jade do mamy postarac sie pomoc jej ze swietami i postarac sie z nia nie poklocic do 1 gwiazdki. swieta atakuja. kolednicy na nowej plycie rynku czuja sie jak ryby w wodzie a w nowym sklepie pumy sa buty ktore kupilem w sierpniu z nadzieja ze ani jedna osoba w polsce nie bedzie w nich chodzila – mylilem sie. jednak sa obrzydliwie drogie i w megabrzydkich kolorach wiec moge narazie spac spokojnie. oj lubimy te swieta, sa calkiem fajne. taktaktak. HO! HO! HO!

rich girl

1 komentarz

przepraszam że ja tak znowu mono-thema, ale umarłem golądając nowy teledysk gwen i eve… to jest po prostu coś tak niesamowitego że brak słów… halo. gwen zalewa kolorami i trendami. audiowizualnie doskonały i piękny. kocham ją… bosko-boski

głupia kurwa gorączka odeszła. wreszcie widzę litery. to stadium choroby jest doskonałe bo nie moge jeszcze siadać do projektów bo ‚jestem chory’, ale mogę już zająć się domowymi przyjemnościami na które nigdy przenigdy-prawie nie mam czasu. i tak właśnie wreszcie mam czas zobaczyć jak radzi sobie andrea sachs na wikcie u mirandy. w mieszkaniu średnio czysto ale jako, że sam tu nie mieszkam, nie poczuwam się do winy ani trochę. reszta ma to w dupie więc dlaczego ja miałbym się wyłamywać. mam nadzieję opuścić dzisiaj ten syf na jakies 2 dni, wrócę pewnie w niedzielę i będzie jeszcze przyjemniej. wczoraj na klauzurze zaliczeniowej z rysunku odwaliłem największy syf jaki kiedykolwiek powstał na wydziale architektury gdziekolwiek. poprostu byłem zestresowany bo przyjechałem z gorączką samochodem i nie jechało mi się jakoś szczególnie łatwo i przyjemnie. na domiar złego nie usłyszałem kiedy ogłaszano temat i mówiono że mają być użyte trzy kolory i praca ma być wykonana w technice trwałej. z techniką trafiłem (trudno byłoby nie trafić) ale miałem pudełko 24kolorowych pisaków… kiedy skończyłem i słyszałem: „…ale nie, spoko, bo jest takie inne, ciekawe dosyć, może ci zaliczą…” postanowiłem wszystko zwalić na gorączkę. a tak między nami chciałbym tylko wspomnieć że praca wyglądała przepaskudnie. ciemna zieleń przechodząca w majtkowy róż i elementy ostrego cyjanu, czerni i szarości. wszystko to zamknięte kompozycyjnie prześlicznie (tutaj bez ironii) w granatach, żółcieniach i błękitach, no i fiolety rzecz jasna też były. bosko, tęcza nie ma tylu kolorów. zobaczymy jak bardzo przekroczyłem linię dobrego smaku.
idę pić maliny i leżeć pod kołderką. zaraz przyjdą hiszpanie na pożegnanie, jadą na święta i nowy rok do domu, ale wrócą do mnie w styczniu. już mi się słabo robi na myśl o czerwcu kiedy na dobre pojadą… aaaaa
odezwę się wkrótce…

allow me to tell you that the next single of gwen stefani’s new album l.a.m.b. will be RICH GIRL featuring eve, produced by dr.dre
as of tuesday i am not doing anything, except lying in bed, reading a book and/or sleeping. temperature: 39.3 and serious problems with moving around. only today i left the house to go to freehand drawing classes and i can tell now it was a stupid idea. this week seems to be party-less, well… some have to be. i felt like writing in english, some people will stop reading my log then. i hope. gotta dash, my head is falling of my neck.

www.prozak.pl
Całkiem udana impreza urodzinowa, ale nie było tortu, w każdym razie nikt mnie nie poczęstował nawet jeśli był… spierpapier, ‚za godzinę upiekę swój pierwszy tort, a za dwie wrócę do sklepu po gotowy’! Życzenia, shot’y, tiule, kwiaty, bardzo dobra muzyka w niektórych momentach na niektórych ‚densflorach’. Mega miło, ale bardzo gwałtowne spadki energii po wczoraj i tu było tak średnio fajnie. Ale, ale… czas aby odespać znajdzie się. W każdym razie ‚ja’ bardzo pozytywnie… a wy?

Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12Prozak 11.12

2004_12_10

Brak komentarzy

Wczorajsza impreza okazała się być dosyć miła i ciekawa. Dzisiaj the main event of the ?week? ?month? zobaczymy zobaczymy… ale są przecieki i wiemy, że projektanci wnętrz pracują nad wystrojem dzisiejszego prozaka już od 10… well well well. Paczka się zbiera. Tymczasem wczorajsze granie było bardzo oscarsix-fajne, jak zawsze, choć na początku minimalnie zbyt mocne. zaatakowaliśmy nowy ‚atak’. hmm. ciekawe miejsce, choć nie umarłem z wrażenia, oby nie stało się szybko jednym z wielu. acha i halo… gdzie ochrona?? no, nieważne… to chyba tyle bo czas odespać przed 2up jejejejeje

Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12Prozak 10.12

  • RSS