raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

mib.jpg

MADDwine

3 komentarzy

z całym szacunkiem dla pani babci madonny… pierdolnięta!
wina cabarnet sauvignon, barbera, pinot grigio i unwine sygnowane charakterystycznym logiem madonny z kulą lustrzaną i jej podobizną… już nie mam doła. sorry!
madbut.jpg

jak ‚fajnie’, że znowu jest tak do dupy, jak co roku, znowu sylwester i nowy rok, znowu życzenia we wszystkie strony i do wszystkich, znowu styczeń, sesja i brak czasu na COKOLWIEK. ach… i wszystko to w pojedynkę… super-słodko, naprawdę super słodko.

jak wiecie muzyka w moim życiu jest bardzo ważna. w tym roku nie próżnowała i wgryzała się w me uszy.
zatem czas podsumować rok 2005. zaczął go intensywnie kanye west i postanowił najwyraźniej zrobić na mnie wrażenie utworem all falls down. faithless już od jakiegoś czasu buszowali ze swoją nową płytą. w styczniu zamarłem oglądając klip miss you less see you more. w caught up usher pokazał ponownie, że choćby skały srały i tak tańczy najlepiej. już w lutym miał do czego tańczyć, the chemical brothers stworzyli galvanize. towar z najwyższej półki. pod koniec tego miesiąca moby wydał hotel i zdecydował że ubierze krawat do lift me up. dobry wybór. w marcu szaleć zaczął snoop dogg pod wodzą pharella williamsa. wypromowali kilka niczego-sobie utworów, a zaczeli od let’s get blown. za naszą zachodnią granicą liquido powróciło z ordinary life, a ja w podobnym okresie odkryłem krafty formacji new order. kwiecień był bardzo niezły. gorillaz pokazali się na nowo z feel good inc, gwen stefani przeliterowała banany w hollaback girl, a snoop dogg wziął sobie do pomocy justina timberlakea i charliego wilsona żeby stworzyć miłe dla ucha signs. w maju roboty z fabryki samochodów goniły pana w believe the chemical brothers i zostały nawet za to nagrodzone na ema w lizbonie. pulchniutka i fatalnie śpiewająca rozpuszczona szantrapa kelly osbourne wydała bardzo przyjemny cover one word, w którym jej głos nie brzmi jak jej głos dzięki bogu i komputerowi. w czerwcu odrodziła się moja miłość do zespołu coldplay i chciałem na ścianie takie światełka jak w speed of sound. daft punk straszył technologic, albo raczej TECH NO LOGIC. faithless przedstawił nam estelle i od razu wszyscy pracownicy biurowi na całym świecie zaczeli tańczyć na ulicach. black eyed peas i jamiroquai obdarowali nas lekkimi i przyjemnymi kawałkami o zbyt długich tytułach: don’t punk with my heart i feels just like it should. rockowa shirley manson z garbage zapytała why do you love me? bardzo ładnie i miło z jej strony. moby wypuszczał swoje nowe dzieci z hotelu… i w lipcu, ni stąd ni z owąd objawiła nas swą osobą missy i wszyscy stracili kontrolę. całymi dniami tańczyliśmy bez wytchnienia, aż przyszedł bad day daniela powtera i nie był to first day. first day to szok jaki zafundował nam brian molko wraz z kolegą nie po fachu tymonem maszczyńskim. później zrobiło się zimno, norwegia przywiozła nam nowy royksopp z only this moment. w tym czasie przeplatał się z piękną nocą fatboy slima i bokserem chemical brothers. pod koniec lipca james blunt zafundował wszystkim jednakową piosenkę kojarzącą się z wakacjami. you’re beautiful. gorillaz ośmielili się wydać dare, a ja w tym czasie odkryłem michaela buble. sierpień kojarzy mi się z audio bullys i nancy sinatrą przeplecionymi z oh my gosh basement jaxx i babciami w domu starców… do momentu kiedy moim oczom nie ukazał się teledysk fix you. oszalałem. pokochałem COLDPLAY. koniec sierpnia to czas roisin murphy i jej solowej płyty. czarująca. równie czarujący utwór to the blower’s daughter damiena ricea który leciał co wieczór w prowincji czy ktoś tego chciał czy nie. senny robbie w teledysku tripping przypomniał mi wszystkie moje koszmary, ale w całkiem miłej aranżacji. koniec października to czas dla królowej. 47 letnia kobieta pokazująca dupę w teledysku. to może być tylko hung up i madonna. w przerwach na słuchanie czegoś innego niż madonna wpadł mi w ucho gold digger kanye westa i jamiego foxxa, płyta johna legenda get lifted i alison goldfrapp. the cardigans królowali w listopadzie za niewątpliwie najdłuższy tytuł utworu na świecie i fajowy teledysk – i need some fine wine and you, you need to be nicer. grupa sistars pokazała że potrafi w kawałku inspirations. wizualnie też. pharell wystartował z gwen stefani na początek. a grudzień przyniósł smaczki, takie smaczki jak nowy royksopp – what else is there i najsmaczniejszy smaczek ze wszystkich smaczków coldplay – talk. dużo dobrej muzyki w tym roku… ja osobiście odkryłem jeszcze ósmą część składanki hotel costes, marię peszek i jej miasto manię oraz antonyego and the johnsons.

kiedy? dokładnie w jakim okresie coś wyszło? oj, tego nie wiem… możliwe, że połowa tych kawałków pochodzi z 2004 roku, albo co gorsza z 2006, jednak ja zwróciłem na nie uwagę w 2005 i z nim będą mi się kojarzyć (łała łiłi)

talk.jpg

pro

2 komentarzy

było miło, ale się skończyło :(
już nie jest miło… brakuje mi kawy i debili za barem i wszystkich stamtąd i płyty z michaelem buble. oj…

drapie mnie w gardle, w radiu leci wham, a ja nie czuję ducha przedświąt, bo mam za gorąco w mieszkaniu. wyszywam model kamienicy w 3d studio, ale to raczej dużo pracy i chyba nie zdążę oddać go na przegląd w terminie. cały czas czekam na prezent gwiazdkowy. mam nadzieję, że dotrze na gwiazdkę! muszę się o to pomodlić. pobiegnę na jakąś koronkę w międzyczasie. corrina i frycek narysowali nam ‚zgadnij kto to’ i nareszcie będziemy grać w coś innego niż scrabble z wymyślonymi wyrazami pusis. potrzeba nam więcej postaci! betina uciekła myć kaloryfery mamie na święta… hi 5! w zastępstwie jezusowi na parapecie przepalają się lampki. na sylwestrowe film fab party chcę przebrać się za policjanta! zobaczymy… teraz spanko z cytrynką i antony and the johnsons do podusi. najt najt

punktacja ŻEGNAJ
raff – 6
betina – 1

bardzo zwyczajne byłyby trzecie urodziny pro gdyby nie całkiem przyjemny skład. nie mogłem dogonić gorgonzolli na parkiecie. zapierdalała jak za starych dobrych czasów. przemiła atmosfera i przemiła wiśnióweczka. i kochałem wszystkich. zdjęć nie będzie, bo wszyscy myślą że będą. ogłoszono temat sylwestra: film! i za kogo/co tu się przebrać? tyle rzeczy na głowie… a konserwacja śpi… uciekam do zupy…

100 godzin pracy nad ulampkowieniem, ale gra warta świeczki. jest pięknie… i słuchamy antony and the johnsons.

zdjęcie 1
zdjęcie 2
zdjęcie 3
zdjęcie 4
zdjęcie 5
zdjęcie 6

do grzecznej franczeski i małego zawitał dzisiaj mikołaj w prowincji, przyniósł im wieśniackie misie którym się świecą policzka i melodyjki wydobywają się z ich brzucha, do tego lizaki w klimacie misiów. czekałem na nich 5 godzin żeby wyruszyć z kwiatami na pierwsze urodziny punktu. zapunktowaliśmy na chwilę! ‚najuroczszy’ był tort z lalami w kształcie dziewczyn. a tak monik i maj dmuchały w punkcie świecę wielokrotnie… wszystkiego najlepszego

zdjęcie


  • RSS