raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

pojebie mnie z nimi
pusia wyplata klapki i pisze smsy zeby tylko miec przerwe w nauce, szatan ma ataki drgawek i niespodziewane okrzyki, twierdzi ze juz umie i dlatego przeinstalowywuje system, betina nawet nie przyjechala, a jak sie pojawi, to zrobi to anemicznie wolno i po ukrainsku, moglaby juz tu byc, nie mam z kim tanczyc, ja robie sobie przerwy w konserwacji na wyjscie z tego kola uposledzonych.
DRAMAT. ;)
przyjechała pani łuszczenko z białukrainy, tańczymy!

Taichung Metropolitan Opera House projektu ZAHY HADID

zaha1.jpgzaha2.jpgzaha3.jpg

krótko…

Brak komentarzy

miejsce: super loft z komunistycznymi meblami
osoby: biedna babcia, szatan, pusia 1 i 2, raff
scena 1:
b.b. – (…) nie mocie butów takie rozlazłe mom…
r. – a jajka babcia chce?
b.b. – ta, jo tu mom jedzenia, już mi chleba dali, pan popatrzy.
(pusia 1 podaje 30 produktów ze swojej części lodówki)
b.b. – bóg zapłać!
sz. – boga nie ma babciu!
(pusia 2 krztusi się śmiechem)
kurtyna

(wszelkie podobieństwo do osób i miejsc występujących na tym blogu jest prawie niezamierzone i prawie przypadkowe)

konserwacja prawie nie ruszona. muszę dotrzeć do tego momentu w którym otwieram projekt i zdaję sobie sprawę, że mam w cholerę do zrobienia, siadam i robię. niestety… jeszcze tego nie widzę, nic nie nadchodzi, stoję w siedmiomilowych butach w stumilowym lesie, a przede mną jeszcze osiemdziesiąt mil podmorskiej żeglugi. już dziewiąty raz dochodzę do wniosku, że najgorzej jest znaleźć się w trakcie sesji, w samym jej środku. już jesteś zmęczony po tych wszystkich obrzyganych egzaminach, obronach i projektach, a tu jeszcze sporo przed tobą. podobno nie wolno narzekać… koniec z tym.
informacja dla zmotoryzowanych:
akumulator w łazience sam się nie ładuje.
informacja dla podróżujących:
wtyczki w szwajcarii mają trzy patyczki.
informacja dla studentów:
podczas sesji balkon może stać się tymczasowym kontenerem na śmieci, bo przecież nie ma czasu na ich wyrzucanie.

zgrzyttttt

9 komentarzy

syberia.jpg

poprostu kocham zimę. zajebisty mróz wykrzywiający mojego ryja i generujący siedem ton ciekawych wydzielin z nosa. najfajniejszy prezent od dziada skurwiałego mroza, który dostałem dzisiaj, to rozładowany akumulator. pojechaliśmy z pusiami do dupy, a nie na obiad do donalda. poprostu przejebane. taksówkarz nie odpalił samochodu kablami. powiedział że akumulator jeszcze dycha i trzeba go zanieść do domu. zajebiście szybko odjechał i zostawił mnie z samym wspaniałym sobą. i teraz dwie lewe ręce grzeją się w domu i myślą jak tu wyczarować wróżkę-przenuszkę która przeniesie akumulator na szóste piętro do mojego zajebistego loftu z komunistycznymi meblami. nie chcę teraz o tym myśleć…

cały ten tydzień spędziłem z niemcami, którzy są obrzydliwie zorganizowani i dokładni, ale mimo tego przekurwazajebiści. dwójka z nich (tim i frank) spóźniła się wczoraj na samolot i wylądowała z nami w mieszkaniu przy house of wax. paris jest szmatą i nie umie grać. oni lecą dzisiaj… jak zdążą. i zobaczymy się wszyscy na 2giej części warsztatów za 3 tygodnie.

a dzisiaj pusie obudziły mnie aniołem pańskim. piekło mają murowane modląc się do telewizora…
teraz pieprzą głupoty siedząc bezczynnie koło mnie i zaraz mnie zabiją jak nie skończę. zatem kończę. a wy czytajcie pusis.blox.pl warto, bo pusis są absolutnie ‚specjalne’. bez dalszego komentarza.

uaktualnienie…
akumulator wyciągnięty dzięki uprzejmości sąsiada-taty i wzamian za pych, po którym rozmazuje się makijaż ze śmiechu… relacja w galerii

akumu.jpg

niemcy są w pytę. warsztaty są w pytę, tylko ta sesja jest nie teges. poradzimy sobie. w mieszkaniu dalej szpital. ja zostałem wypisany z oddziału. uczęszczam zatem w tym zlodowaceniu na kanoniczą. prof bühler daje interesujące wskazówki i zaprasza na pierogi. warto, warto, choć ja osobiście nie lubię. projektujemy takie fajowe coś na placu wszystkich świętych i rozmawiamy o historii mleka. dzisiaj znowu błysnąłem nietaktem. wszyscy są już do tego przyzwyczajeni. nie polecam mówić niemcom: ‚zabiorę was na plac gdzie strzelali do żydów bo go przebudowali i jest ładny’. wogóle nie polecam tak mówić do nikogo. kropka.

galkrk.jpg

diagnoza pana doktora: ostre zapalenie prawego migdałka i jamy ustnej. tak. a na pytanie doktora: ‚co się dzieje?’ mądry rafałek odpowiedział: ‚chyba jestem chory’. całkiem oryginalnie. łózio.

wiem jedno, rafał nie lubi jak sie go mizia mokrym pędzlem.
woli jak się go pysznie drapie po pleckach nie wydrapując mu przy tym skóry.
podobno to będzie kretyńska notka, bo zazwyczaj moje notki ‚gościnne’ są właśnie takie.
a skoro już jesteśmy od dwóch notek tematycznie związani z jedzeniem. dzisiaj zrobiłam rafałowi śniadanie jak i obiad.
to w ramach rewanżu za pomoć przy tworzeniu centrum dynamicznego i statycznego. to jest to u góry /rozstrzelany krzyż/.
idziemy dzisiaj na impreze. pewnie będzie jak zwykle beznadziejnie, bo nie mamy za dużo pieniędzy żeby się upić.
rafał mówi, żebym nie udawała tutaj biednej, bo przecież mamy dużo złota i pereł i stać nas na niejedną wódkę w kryształowej butelce.
pozdrawiam przy okazji pusis.
i czekamy na totalny spontan – londyn na 3 dni.tak tak.
opłaty lotniskowe 0 zł.
teraz tylko przypływ niespodziewanych chęci.


  • RSS