raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

coke1.jpg
coke2.jpg

dwp.jpg

dobre 3sery w coffee, lepsze pesto w prowincji, spacer nad wysłą z maryewą, leżakowanie na brackiej w ogródku z betiną – dużo jak na jeden dzień, do kolacji nic już nie jem ;)
a papież jedzie!!!
maryija.jpg

17 maja to prawie 20 maja, a prawie 20 to prawie tydzień do czerwca, a to prawie początek czerwca, a to jak pierwszy tydzień czerwca, a to prawie 10, a to prawie połowa czerwca, a to już tylko kilka dni do 20, a to już przeddzień lipca! odcinam dostęp do internetu nożycami krawieckimi, przylutowywuję moje chude palce do ołówka i myszki, przypinam się łańcuchem (z własnej woli) w okolicę urządzeń, które otworzą mi drogę ku karierze myjki w podrzędnym pubie pod londynem. nowe nominacje ministrów cieszą mnie i uspokajają. „mam nadzieję na przyszłość” jak oksana. czuję się pewnie i wiem, że za dwa miesiące oferty pracy za minimum 200.000 zł rocznie wypchają moją 3 gigową skrzynkę na gmailu. wszystko wygląda bardzo ‚obiecywnie’. olga wciągnęła mnie w drugą już, po rozpoznawaniu samolotu, który właśnie za oknem leci w stronę balic, grę. chodzi o literki i sylaby. to bardzo pomaga w rozluźnianiu napięcia przeddyplomowego (‚akapulko’). a propos… dj hito i dj hwa young i cała noc azjatów w pro bardzo dały radę.

a dzisiaj korekta na warszawskiej zburzyła moje plany totalitarne wymuszające na ludziach wychodzenie na 6 piętro po kolistych rampach (hehe, taki sadystyczny trick miał być). niech im będzie, dam im spokój i nie będę zmuszał do ruchu! na parterze restauracja ze spaghetti, penne i tagiatellą… i same windy o udźwigu jednej tony.

kocham nowe reklamy volkswagena vidab!!!

mys.jpg

zoo

1 komentarz

no bo dzisiaj pogoda wkońcu sprzyja. pojechaliśmy do lasku wolskiego i w efekcie tego przypadkowego zbiegu okoliczności dotarliśmy do zoo! TAK DO z O.O.! niestety. nie udało się wejść do środka – był z nami pies (czy leci z nami pies? yes, please). więc aktywne trio z belleville okrążyło ogród. wiecie ile trwa obejście zoo dookoła? – kurwa, za długo! najfajniejsze było oglądanie zwierząt zza ogrodzenia. nazywanie ich… już mniej fajne, bo okazałem się imbecylem. NIE WIEM KTO TO MUŁ JEST!!!!!!! po słoniu wydawało mi się, że widzę jakieś ciekawe zwierzątko za ogrodzeniem, wystawało tylko coś długiego.
raff: – ej co to? co to za zwierzę? kurde!!!!
olga: – yyy, to pan niesie patyki…
po drodze skompromitowałem się jeszcze wielokrotnie. szkoda pisać. niestety jeleń to nie antylopa. kurwa.
a na zdjęciu DUPA SŁONIA
slon.jpg


  • RSS