raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

nie dość, że wczoraj jadąc po mikrofalówkę trafiłem na koncert jebanego boney m czy money bem w cholernym m1, to teraz nie mogę poradzić sobie z dodawaniem zdjęć, więć ich nie będzie (zdjęcia nie z koncertu, o nie) to wszystko takie frustrujące :) :/ warto zaznaczyć, że bardzo fajnie jest przedzierać się z wózkiem między czterema miliardami 50 letnich fanów zespołu z bógwiekąd stojącymi wszędzie, na chodniku i ulicy a jakże tez. w końcu liczy się tylko „by the rivers of babylon” i ten niesamowity klimat (który zapewnia nam m1, przy okazji zapraszając na promocję skarpet w dziale odzieżowym real).
bets, podajno jakieś przepisy na dobre jedzenie!

ogólny zajeb pały. nie tak wyobrażałem sobie wakacje. myślałem że będzie to coś bardziej w stylu copa cabana pauza nowy program o nieszczęśliwej britney lub innej paris w mtv. jakoś dziwnie nic się nie trzyma kupy, a całkowity brak pewności i nieprzewidywalność kolejnych dni nauczyły mnie żyć z dnia na dzień – mimo, iż dalej kisnę w krakowie, w tym samym krakowie co wcześniej. muszę stwierdzić, że takie ‚bycie’ jest bardzo ciężkie dla mnie. ja naprawdę lubię wpisywać wszystko w terminarz i wiedzieć co będę jadł, robił i z kim się spotykał za miesiąc. dyplom przegrywa potyczkę z ósmą serią will&grace i mozolnie-żmudnym powstawaniem mojego własnego dot comu. przynajmniej poranki i wieczory mam w miarę ustabilizowane. nie wytrzymałbym gdyby było inaczej. choć kraków dalej mnie cieszy, jest troszeczke inaczej, tak samemu i na własną rękę. naprawdę nie wiem już, czy wolę oglądać budowany kraków w słońcu, czy przedzierać się przez część rzeczy które już tutaj osiągnąłem jeszcze raz słuchając nadętego brytyjskiego akcentu do którego zawsze miałem słabość. coraz więcej i coraz mniej mnie tutaj trzyma. a to co mnie trzyma, sprawia że nie jestem sobą, a byłem jeszcze przed wakacjami. nie czuję tego. boję się, że tam też będzie ciężko jeśli będę sam. paradoksalnie bardzo podobnie do tego jak jest teraz tutaj. co zrobić? – rzucił w przestrzeń raff i poszedł oglądać sam oloty na balkonie czy coś w tym stylu.

wlepka05

1 komentarz

wlepka05.jpg

a, kurwa…
to niesprawiedliwe!
i tak paryż wygrywa z rzymem,
a mediolan to już inna bajka.

wlepka04

1 komentarz

wlepka04.jpg

wlepka03.jpg

praca wre. PRACA wre. i nie jest to moja praca dyplomowa bynajmniej. perspektywa 60 minutowego dojazdu do tej właśnie już wspominanej 2 razy pracy nie jest fajna-fajna (mimo, iż uwzględniam już w tym czasie wędrówkę pieszą z bóg-wie-gdzie czyli tam-gdzie-jest-miejsce-parkingowe do celu dnia). jutro frytki i nowy sybirskajajuszka. jak tak dalej pójdzie, będę się specjalizował w architekturze novorosyjskajej. żeby nie było… w weekend zabieram się do tej innej ‚pracy’, nie ma przebacz, bo jak tak dalej pójdzie to wciąż będę niepełny wyższy.
‚niepełny’ to prawie ‚pustawy’… a w tym wypadku ‚prawie’ nie robi wielkiej różnicy. ale to tyczy się jedynie mojej osoby… ja tak mam!

wlepka02.jpg


  • RSS