raff blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

godzinami możnaby pisać o tym jak było na coke live music festival 2007. pomyślałem sobie, że nie będę wam tego robił… potem pomyślałem, że muszę zrobić to dla siebie, bo jak za 10 lat przeczytam opis co tam się działo, będę w niewątpliwym ‚we wraźeniu’! zacznijmy od początku. na początku była Lilly Alone z zespołem pod batutą Eugeniusza Chmielniaka z OSP Czaniec. Zespół spisał się na medal i zatrzymał publiczność przy głównej scenie, a miał nie lada zadanie, bo w namiocie Coke równocześnie grała Orkiestra OSP Stara Wieś pod batutą Bogusława Świńczyka (ze świeżo wyczyszczonym puzonem – przejebane!). po Lilly poszliśmy jeść. hostessy Coca Coli rozdawały chleb ze smalcem, ale my mieliśmy chcicę na coś wytrawnego. dwa łyki World’s BEST Coffee i wróciliśmy na występ iCon i bandy smerfów. Wokalista krzyczał nawet zapytanie: ilu z nas kupiło już „Smerfne Hity 4: Najlepsze Czarne Ballady”? wstydziłem się krzyknąć, że mam wszystkie, przecież uwielbiam te składanki, mają takie silne przesłanie. iCon nie ruchał nikogo, ale do ruchania jeszcze wrócę. po, było wielkie ‚ś’ w pięknych marmurowych toaletach królewskich i przygotowania aby wrócić na czas i miejsce. o 11 miał zacząć się koncert tercetu Maxi Jazz, Sister Bliss i jednej jedynej Ewy Bem. Siła przekazu tego trio była tak ogromna (oszałamiająca), że niektórzy musieli odejść nieco od samej sceny. nawet najwięksi fani, którzy chodzą na ich wszystkie koncerty mówili tego wieczoru, że takiego aktu jeszcze nie słyszeli. nie zabrakło oczywiście piosenki, która stała się motywem przewodnim pierwszego dnia Coke Live Music Festival 2007 „wysyłam sms” (angielski tytuł: „miss you less”). zmęczeni wróciliśmy limuzyną iCon’a do domu (troche śmierdziała, bo spocił się na scenie), czas było nabrać siły na drugi dzień niebotycznych doznań… Drugiego dnia aż roiło się od wielkich gwiazd światowego formatu, jednak z uwagi na ograniczone miejsce na serwerze wspomnę jedynie dwie. Common powinien zdecydowanie przechrzcić się na Nobody Common po zaiste zajebistym występie, którego słuchaliśmy z jak najdalej od sceny położonej strefy z alkoholem (ku naszej rozpaczy alkohol nie sprawiał, że było nam wszystko jedno). Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, Nobody Common efektywnie wyczyścił miejsce pod sceną. teraz wszyscy (7 letnia Ola i jej tata też!) czekali już na dziedziczkę fortuny Ryan Air. po pewnym czasie na usta wszystkich cisneły się słowa pieśni madonny …”time goes by, so slowly” na przemian z „i don’t wanna hear, i don’t wanna know, please don’t say you’re sorry”. kiedy wkońcu Ruchana pojawiła się na scenie wszyscy oniemieli, nie spodziewaliśmy się że zacznie od mega hitu Alibabek „Remanent”. Potem było już tylko lepiej. publiczność wyśpiewała wszystkie szlagiery. A koncert zakończył się piosenką ikoną – utworem ‚parasolki’ marii koterbskiej w remiksie deep house krzysztofa krawczyka. było cudnie fajerwerkowo pięknie. wszyscy przy wyjściu dostaliśmy wiadro z polo COCKtą. niestety dzisiaj dowiedziałem się, że na czwartej scenie Krokusa grała beata kozidrak (artystka wykonująca piosenkę złoty deszcz under my umbrela, ela, ela, e, e, e) – kurwa jego mać!
niżej mini foto relacja…
clmf1.jpg
liljana ala ala a a a w piosence ‚short dick man’
clmf2.jpg
zaspany maksymilian dżezowski
clmf3.jpg
ryan air z podkładem alibabek

CLMF

1 komentarz

na coke live marsz!

lickable!

1 komentarz

kurwa :/
newimac.jpg

ICECOLD

1 komentarz

potrzebuję wakacji, absolutna desperacja! tym razem nawet moje shopoholiczne zapędy nie są aż tak silne, by ciągnąć mnie do dużego miasta. chcę pić mojito z góry lodowej…
…po krótkim zastanowieniu, zobaczyłbym jak rośnie canary wharf, boję się tylko źe mój polski jest zbyt słaby żeby swobodnie dogadać się w londynie.
madonna na swojej nowej płycie wychodzącej w listopadzie zaśpiewa z justinem i miką! (a gdzie kurwa wiśniewski???) kolaborantka! czekamy grzecznie… tup, tup
mojito.jpg
canary.jpg

chipek

3 komentarzy

zdecydowanie najlepsza informacja miesiąca:
w holandii wyłowiono z morza 2.5 metrowego ludzika lego który dryfował przy brzegu. takie informacje codziennie poproszę, bo poza tym jest jakoś średnio fajnie…


  • RSS